środa, 11 marca 2015

Moim zdaniem: przedmioty, które NA PEWNO przydadzą się w przyszłości

Większośc osób twierdzi, że matematyka jest najbardziej bezsensownym przedmiotem szkolnym, co popierają wszystkie autorki słabych obyczajówek, których bohaterki MUSZĄ być humanistkami, bo inaczej nic z tej książki nie będzie...
Ale ze względu na moje upodobania do przedmiotów ścisłych, zajmiemy się inną rzeczą, która w przyszłości się nie przyda.... Interpretacja wiersza a'la Marta Włodarczyk!

Żartuję, przez szkołę poezji sama z siebie nie tknę przez następne kilka lat. 

Rozumiem, że powinniśmy zapoznać się z literaturą, najważniejszymi autorami itd., no ale... czy w życiu na podstawie słów ,,Idę wyboistą ścieżką (...)" będziemy rozmyślać jaka jest osoba, która to mówi? Nie! Większość Polaków nie czyta książek, a ja gdybym jedyne doświadczenia z literaturą opierała na lekturach, również nie lubiłabym czytać.

Najciekawsze jest to, że kiedy pytasz się takiej osoby jaka jest jej ulubiona książka, odpowiedź brzmi 'Hobbit', a ja wytrzeszczam oczy, bo akurat Tolkien ma wyjątkowo nudzący styl. (Przynajmniej jak na fantasy). Jednak ostatnio doszłam do wniosku, że po prostu jest to jedyna rzecz, która ma ciekawą fabułę i jest przerabiana w szkole.

Wracając do interpretacji wiersza, jest to dla mnie mocno odpychające i jedyną rzeczą, którą wnosi do przyszłego życia jest jakaś wyobraźnia... choć przez wiersze można się zniechęcić do czytania czegokolwiek innego i nie rozwijać myślenia artystycznego.

Co dalej... trzeba wypisywać informacje z wiersza, ale to akurat jest OK. Uczy rozumienia tekstu.

Choć patrząc w przyszłość mam wrażenie, że w pierwszych czterech klasach podstawówki powinno się omawiać jakieś ciekawe, dynamiczne teksty, aby zachęcić nas do czytania, a nie przerabiać nudzącą często poezję.

poniedziałek, 23 lutego 2015

'Nie będę Julią' cz. 1

Pisałam to opowiadanie już wcześniej, taka moja pierwsza obyczajówka, ale zamierzam ją sukcesywnie dokończyć i umieścić tutaj :)
~~~
Chłopak strzelił kolejnego gola. Było to dziecinnie proste, przecież grał sam. Ale Wioletta poprawiła po raz kolejny włosy i obciągnęła bluzkę ledwo zakrywającą brzuch. Tak przejawiała ekscytację.
-         Widzicie, jak pięknie strzelił tego gola?zapytała uśmiechając się.
-         Przecież  nie tylko ty nie odrywasz od niego wzrokumruknęła Sandra.
W tym momencie obok obiektu westchnień dziewcząt przeleciała piłka. Złapał ją i rozejrzał się na wszystkie strony.
-         Cholera! – doszedł ich głos Kristy. Czarnowłosa wbiegła na boisko zajmowane przez chłopaka i jego wielbicielki zlana potem – Podaj... I sorry, że Ci przerwałam, tylko Ci debile wybili za mocno na aut – powiedziała pokazując w stronę drugiego boiska. Chłopak wzruszył ramionami i podał Kristy piłkę. Pomachała mu, aby wyrazić tym ‘dziękuję’, po czym z rządzą mordu w oczach wróciła do kolegów.
-         Mają przerąbane – szepnęła do przyjaciółek Maria zwana w szkole Mią. Jako jedyna widziała w Kristy coś więcej niż idiotkę grającą w nogę i kumpującą się ze wszystkimi chłopakami w klasie.
Wioletta wzruszyła ramionami obserwując każdy ruch chłopaka na boisku. A było na co patrzeć! Może nie był wysoki, ale przeciętnego wzrostu, szczupły i wysportowany. Jego włosy miały odcień spalonego karmelu lub jak to wolały określać ‘miodowy’, a oczy były brązowe i trochę zbyt zacięte. Zawsze trenował sam, a obserwowały go zawsze te same trzy dziewczyny. Tylko cóż znaczy ‘zawsze’? Oznacza jedynie to lato, dla naszych bohaterów przełom klasy szóstej i gimnazjum, jednak Wioletta zachowywała się co najmniej jakby skończyła gimbazę, a Kristy z kumplami jakby byli w czwartej klasie podstawówki. Tylko trochę więcej klęli.
***
         Sandra biegała po całym pokoju w poszukiwaniu błyszczyka. Już wczoraj i to w obecności przyjaciółek wybierała strój i dodatki na rozpoczęcie roku, jednak całkowicie zapomniały o kosmetykach. Akcja ‘poderwać tego z boiska’ trwała w najlepsze. W Księżych Młynach wszyscy się znali, więc nowy na pewno dopiero co się przeprowadził i od początku był tematem do plotek. Nie dość, że przystojny, to jeszcze nieznajomy.
Dziewczyna w końcu znalazła upragniony kosmetyk, po czym stanęła przy lustrze i jeszcze raz oceniła stan swojego stroju. Bluzka leżała idealnie, ale spódnica nieco się marszczyła. Brązowoszare włosy splotła w nieco rozwalający się warkocz, który był teraz podobno na topie. Przynajmniej tak mówiła Wioletta, a Wioletta była najpopularniejszą dziewczyną w szkole. W gimnazjum nic się nie miało zmienić, ponieważ właściwie będą tam Ci sami, dobrze znani ludzie. No i może przystojny nieznajomy...
-   Sandra, Mia już przyszła! – dziewczyna usłyszała głos swojej babci, jak zwykle zajętej plotkującej z przyjaciółkami.
-         Już idę! – odpowiedziała spokojnie.
Z pokoju wyszła do korytarza, chwyciła skórzaną kurtkę oraz torebkę i po przeskoczeniu kilku stopni już stała przy Marii. Koleżanka była ubrana w dziewczęcą spódniczkę i elegancką bluzeczkę. No tak. Nieważne jak bardzo przystojni chłopcy przychodzą do szkoły, Mia i tak się musi przypodobać nauczycielom.
Dzieczęta ruszyły ku mieszkaniu Wioletty plotkując o wszystkim i o niczym. Minęli ich Kristy, Dawid i Marek idący w zawrotnym tępie i zacięcie dyskutujący o czymś.
-         Mógłby się nam przydać – powiedziała stanowczo dziewczyna, a Dawid, który właściwie był jej cieniem i najlepszym przyjacielem, kiwnął głową.
-         To typowy laluś, który gra tylko po to, aby się pokazać przed dziewczynami – mruknął Marek, który za to zawsze sprzeczał się z Krystyną.
-         Nawet jeśli się popisuje, to i tak gra dobrze – stwierdził cicho Dawid.
-         Naprawdę chcesz, żeby Ci zwinął dziewczynę sprzed nosa – kolejny sarkazm w wykonaniu Marka. Kristy trzepnęła go lekko, po czym zaśmiali się i szybko pobiegli do szkoły.
Wioletta akurat wyszła z mieszkania, obróciła się i dołączyła do przyjaciółek. Była ubrana w czarną sukienkę z białym pasem, do tego torebka i buty na sześciocentymetrowych obcasach.
-         I jak wyglądam? – zapytała uśmiechając się w typowy dla niej, olśniewająco-pewnym siebie stylu.
-         Jak zwykle – mruknęła Sandra zdenerwowana nie tyle wyglądem koleżanki, co usłyszaną przed chwilą rozmową. ‘Jeśli dołączy do chłopaków i Kristy to stanie się taki sam jak oni’ myślała przygnębiona.
-         Co Wam jest? – Wiola uniosła jedną brew. Ćwiczyła ten gest cały miesiąc i wreszcie jej się przydał. Mia w skrócie opowiedziała jej rozmowę, którą dopiero co podsłuchała. Dziewczyna zamyśliła się, po czym teatralnym gestem odgarnęła włosy i rzekła:
-         Nie damy go Kristy, prawda?
-         Nie damy – powtórzyła Sandra.
-         Nie damy – stwierdziła Mia. ‘Bo wcale nie będzie go chciała nam odebrać’.

***
Wbiegli do sali, którą wcześniej widzieli na rozpisce. Wiktor już na nich czekał, zabawiając jakiś dwóch nieznajomych chłopaków. Jednego z nich rozpoznali od razu. ‘Laluś’ miał dzisiaj na sobie lekko pogniecioną, białą koszulę i jeansy.
-               Siema – pierwsza odezwała się Kristy i przybiła Wiktorowi piątkę. Dawid i Marek przywitali się mniej ‘wylewnie’, wciąż bacznie obserwując dwóch nowych.
-         Kamil – przedstawił się w końcu chłopak widywany na boisku. Był wyraźnie skrępowany, ale podał im rękę.
-         Adrian – uśmiechnął się drugi nieznajomy. Miał długie blond włosy, jednak był bardzo niski.
-         Grasz w nogę? – pytanie Marka było najpewniej skierowane do Adriana, bo na Kamila ostentacyjnie nie zwracał uwagi.
-Tak! A co sobie myślisz?! – chłopak udał obrażonego, po czym cała szóstka wybuchnęła śmiechem.

wtorek, 17 lutego 2015

No to zaczynam!

Już trzeci blog!!! Pierwszego jak będziecie bardzo chcieli, to znajdziecie, drugiego nie dam! XD
Ale początek tradycyjny:

1. Dlaczego?
Po nic właściwie, ale przyzwyczaiłam się do pisania dla innych. No i wciąż mam jakiś żal do eksklasy, przez co zaczęłam tworzyć... wiersz! Bez hejtów proszę, ale wiersz muszę gdzieś zamieścić...


2. O kim będzie blog?

Nie wiem co za debil wymyślał te pytania? W sumie ja. Powiedzmy, że będzie dużo postaci o imieniu Kamil, bo w każdym opowiadaniu takowy musi się znaleźć. Na cześć i chwałę Kamila Stocha!

3. Dramat, romans, tragedia czy co? 
Zbiór przypadkowych opowiadań, One Shotów no i oczywiście nieszczęsny wiersz.

4. O czym będę pisać?
Hm... O wielu rzeczach.

Te pytania odnosiły się do mojego innego bloga, tu najwyraźniej nie pasowały.