Ale ze względu na moje upodobania do przedmiotów ścisłych, zajmiemy się inną rzeczą, która w przyszłości się nie przyda.... Interpretacja wiersza a'la Marta Włodarczyk!
Żartuję, przez szkołę poezji sama z siebie nie tknę przez następne kilka lat.
Rozumiem, że powinniśmy zapoznać się z literaturą, najważniejszymi autorami itd., no ale... czy w życiu na podstawie słów ,,Idę wyboistą ścieżką (...)" będziemy rozmyślać jaka jest osoba, która to mówi? Nie! Większość Polaków nie czyta książek, a ja gdybym jedyne doświadczenia z literaturą opierała na lekturach, również nie lubiłabym czytać.
Najciekawsze jest to, że kiedy pytasz się takiej osoby jaka jest jej ulubiona książka, odpowiedź brzmi 'Hobbit', a ja wytrzeszczam oczy, bo akurat Tolkien ma wyjątkowo nudzący styl. (Przynajmniej jak na fantasy). Jednak ostatnio doszłam do wniosku, że po prostu jest to jedyna rzecz, która ma ciekawą fabułę i jest przerabiana w szkole.
Wracając do interpretacji wiersza, jest to dla mnie mocno odpychające i jedyną rzeczą, którą wnosi do przyszłego życia jest jakaś wyobraźnia... choć przez wiersze można się zniechęcić do czytania czegokolwiek innego i nie rozwijać myślenia artystycznego.
Co dalej... trzeba wypisywać informacje z wiersza, ale to akurat jest OK. Uczy rozumienia tekstu.
Choć patrząc w przyszłość mam wrażenie, że w pierwszych czterech klasach podstawówki powinno się omawiać jakieś ciekawe, dynamiczne teksty, aby zachęcić nas do czytania, a nie przerabiać nudzącą często poezję.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz