~~~
Chłopak strzelił kolejnego gola. Było to dziecinnie
proste, przecież grał sam. Ale Wioletta poprawiła po raz kolejny włosy i
obciągnęła bluzkę ledwo zakrywającą brzuch. Tak przejawiała ekscytację.
-
Widzicie,
jak pięknie strzelił tego gola? – zapytała uśmiechając się.
-
Przecież nie tylko ty nie odrywasz od niego wzroku –
mruknęła Sandra.
W tym momencie obok obiektu westchnień dziewcząt
przeleciała piłka. Złapał ją i rozejrzał się na wszystkie strony.
-
Cholera! – doszedł ich głos Kristy. Czarnowłosa wbiegła na
boisko zajmowane przez chłopaka i jego wielbicielki zlana potem – Podaj... I
sorry, że Ci przerwałam, tylko Ci debile wybili za mocno na aut – powiedziała
pokazując w stronę drugiego boiska. Chłopak wzruszył ramionami i podał Kristy
piłkę. Pomachała mu, aby wyrazić tym ‘dziękuję’, po czym z rządzą mordu w
oczach wróciła do kolegów.
-
Mają przerąbane – szepnęła do przyjaciółek Maria zwana w
szkole Mią. Jako jedyna widziała w Kristy coś więcej niż idiotkę grającą w nogę
i kumpującą się ze wszystkimi chłopakami w klasie.
Wioletta wzruszyła ramionami
obserwując każdy ruch chłopaka na boisku. A było na co patrzeć! Może nie był
wysoki, ale przeciętnego wzrostu, szczupły i wysportowany. Jego włosy miały
odcień spalonego karmelu lub jak to wolały określać ‘miodowy’, a oczy były
brązowe i trochę zbyt zacięte. Zawsze trenował sam, a obserwowały go zawsze te
same trzy dziewczyny. Tylko cóż znaczy ‘zawsze’? Oznacza jedynie to lato, dla
naszych bohaterów przełom klasy szóstej i gimnazjum, jednak Wioletta
zachowywała się co najmniej jakby skończyła gimbazę, a Kristy z kumplami jakby
byli w czwartej klasie podstawówki. Tylko trochę więcej klęli.
***
Sandra biegała po całym pokoju w poszukiwaniu błyszczyka.
Już wczoraj i to w obecności przyjaciółek wybierała strój i dodatki na
rozpoczęcie roku, jednak całkowicie zapomniały o kosmetykach. Akcja ‘poderwać
tego z boiska’ trwała w najlepsze. W Księżych Młynach wszyscy się znali, więc
nowy na pewno dopiero co się przeprowadził i od początku był tematem do plotek.
Nie dość, że przystojny, to jeszcze nieznajomy.
Dziewczyna w końcu znalazła
upragniony kosmetyk, po czym stanęła przy lustrze i jeszcze raz oceniła stan
swojego stroju. Bluzka leżała idealnie, ale spódnica nieco się marszczyła.
Brązowoszare włosy splotła w nieco rozwalający się warkocz, który był teraz
podobno na topie. Przynajmniej tak mówiła Wioletta, a Wioletta była
najpopularniejszą dziewczyną w szkole. W gimnazjum nic się nie miało zmienić,
ponieważ właściwie będą tam Ci sami, dobrze znani ludzie. No i może przystojny
nieznajomy...
- Sandra, Mia
już przyszła! – dziewczyna usłyszała głos swojej babci, jak zwykle zajętej
plotkującej z przyjaciółkami.
-
Już idę! – odpowiedziała spokojnie.
Z pokoju
wyszła do korytarza, chwyciła skórzaną kurtkę oraz torebkę i po przeskoczeniu kilku
stopni już stała przy Marii. Koleżanka była ubrana w dziewczęcą spódniczkę i
elegancką bluzeczkę. No tak. Nieważne jak bardzo przystojni chłopcy przychodzą
do szkoły, Mia i tak się musi przypodobać nauczycielom.
Dzieczęta
ruszyły ku mieszkaniu Wioletty plotkując o wszystkim i o niczym. Minęli ich
Kristy, Dawid i Marek idący w zawrotnym tępie i zacięcie dyskutujący o czymś.
-
Mógłby się nam przydać – powiedziała stanowczo dziewczyna, a
Dawid, który właściwie był jej cieniem i najlepszym przyjacielem, kiwnął głową.
-
To typowy laluś, który gra tylko po to, aby się pokazać przed
dziewczynami – mruknął Marek, który za to zawsze sprzeczał się z Krystyną.
-
Nawet jeśli się popisuje, to i tak gra dobrze – stwierdził
cicho Dawid.
-
Naprawdę chcesz, żeby Ci zwinął dziewczynę sprzed nosa –
kolejny sarkazm w wykonaniu Marka. Kristy trzepnęła go lekko, po czym zaśmiali
się i szybko pobiegli do szkoły.
Wioletta
akurat wyszła z mieszkania, obróciła się i dołączyła do przyjaciółek. Była
ubrana w czarną sukienkę z białym pasem, do tego torebka i buty na
sześciocentymetrowych obcasach.
-
I jak wyglądam? – zapytała uśmiechając się w typowy dla niej,
olśniewająco-pewnym siebie stylu.
-
Jak zwykle – mruknęła Sandra zdenerwowana nie tyle wyglądem
koleżanki, co usłyszaną przed chwilą rozmową. ‘Jeśli dołączy do chłopaków i
Kristy to stanie się taki sam jak oni’ myślała przygnębiona.
-
Co Wam jest? – Wiola uniosła jedną brew. Ćwiczyła ten gest
cały miesiąc i wreszcie jej się przydał. Mia w skrócie opowiedziała jej
rozmowę, którą dopiero co podsłuchała. Dziewczyna zamyśliła się, po czym
teatralnym gestem odgarnęła włosy i rzekła:
-
Nie damy go Kristy, prawda?
-
Nie damy – powtórzyła Sandra.
-
Nie damy – stwierdziła Mia. ‘Bo wcale nie będzie go chciała
nam odebrać’.
***
Wbiegli do
sali, którą wcześniej widzieli na rozpisce. Wiktor już na nich czekał,
zabawiając jakiś dwóch nieznajomych chłopaków. Jednego z nich rozpoznali od
razu. ‘Laluś’ miał dzisiaj na sobie lekko pogniecioną, białą koszulę i jeansy.
-
Siema – pierwsza odezwała się Kristy i przybiła Wiktorowi
piątkę. Dawid i Marek przywitali się mniej ‘wylewnie’, wciąż bacznie obserwując
dwóch nowych.
-
Kamil – przedstawił się w końcu chłopak widywany na boisku.
Był wyraźnie skrępowany, ale podał im rękę.
-
Adrian – uśmiechnął się drugi nieznajomy. Miał długie blond
włosy, jednak był bardzo niski.
-
Grasz w nogę? – pytanie Marka było najpewniej skierowane do
Adriana, bo na Kamila ostentacyjnie nie zwracał uwagi.
-Tak! A co sobie myślisz?! – chłopak udał obrażonego, po czym cała
szóstka wybuchnęła śmiechem.
Chyba polubie Adriana. I pewnie by mi sie podobał gdyby nie był niski :-/
OdpowiedzUsuń