poniedziałek, 23 lutego 2015

'Nie będę Julią' cz. 1

Pisałam to opowiadanie już wcześniej, taka moja pierwsza obyczajówka, ale zamierzam ją sukcesywnie dokończyć i umieścić tutaj :)
~~~
Chłopak strzelił kolejnego gola. Było to dziecinnie proste, przecież grał sam. Ale Wioletta poprawiła po raz kolejny włosy i obciągnęła bluzkę ledwo zakrywającą brzuch. Tak przejawiała ekscytację.
-         Widzicie, jak pięknie strzelił tego gola?zapytała uśmiechając się.
-         Przecież  nie tylko ty nie odrywasz od niego wzrokumruknęła Sandra.
W tym momencie obok obiektu westchnień dziewcząt przeleciała piłka. Złapał ją i rozejrzał się na wszystkie strony.
-         Cholera! – doszedł ich głos Kristy. Czarnowłosa wbiegła na boisko zajmowane przez chłopaka i jego wielbicielki zlana potem – Podaj... I sorry, że Ci przerwałam, tylko Ci debile wybili za mocno na aut – powiedziała pokazując w stronę drugiego boiska. Chłopak wzruszył ramionami i podał Kristy piłkę. Pomachała mu, aby wyrazić tym ‘dziękuję’, po czym z rządzą mordu w oczach wróciła do kolegów.
-         Mają przerąbane – szepnęła do przyjaciółek Maria zwana w szkole Mią. Jako jedyna widziała w Kristy coś więcej niż idiotkę grającą w nogę i kumpującą się ze wszystkimi chłopakami w klasie.
Wioletta wzruszyła ramionami obserwując każdy ruch chłopaka na boisku. A było na co patrzeć! Może nie był wysoki, ale przeciętnego wzrostu, szczupły i wysportowany. Jego włosy miały odcień spalonego karmelu lub jak to wolały określać ‘miodowy’, a oczy były brązowe i trochę zbyt zacięte. Zawsze trenował sam, a obserwowały go zawsze te same trzy dziewczyny. Tylko cóż znaczy ‘zawsze’? Oznacza jedynie to lato, dla naszych bohaterów przełom klasy szóstej i gimnazjum, jednak Wioletta zachowywała się co najmniej jakby skończyła gimbazę, a Kristy z kumplami jakby byli w czwartej klasie podstawówki. Tylko trochę więcej klęli.
***
         Sandra biegała po całym pokoju w poszukiwaniu błyszczyka. Już wczoraj i to w obecności przyjaciółek wybierała strój i dodatki na rozpoczęcie roku, jednak całkowicie zapomniały o kosmetykach. Akcja ‘poderwać tego z boiska’ trwała w najlepsze. W Księżych Młynach wszyscy się znali, więc nowy na pewno dopiero co się przeprowadził i od początku był tematem do plotek. Nie dość, że przystojny, to jeszcze nieznajomy.
Dziewczyna w końcu znalazła upragniony kosmetyk, po czym stanęła przy lustrze i jeszcze raz oceniła stan swojego stroju. Bluzka leżała idealnie, ale spódnica nieco się marszczyła. Brązowoszare włosy splotła w nieco rozwalający się warkocz, który był teraz podobno na topie. Przynajmniej tak mówiła Wioletta, a Wioletta była najpopularniejszą dziewczyną w szkole. W gimnazjum nic się nie miało zmienić, ponieważ właściwie będą tam Ci sami, dobrze znani ludzie. No i może przystojny nieznajomy...
-   Sandra, Mia już przyszła! – dziewczyna usłyszała głos swojej babci, jak zwykle zajętej plotkującej z przyjaciółkami.
-         Już idę! – odpowiedziała spokojnie.
Z pokoju wyszła do korytarza, chwyciła skórzaną kurtkę oraz torebkę i po przeskoczeniu kilku stopni już stała przy Marii. Koleżanka była ubrana w dziewczęcą spódniczkę i elegancką bluzeczkę. No tak. Nieważne jak bardzo przystojni chłopcy przychodzą do szkoły, Mia i tak się musi przypodobać nauczycielom.
Dzieczęta ruszyły ku mieszkaniu Wioletty plotkując o wszystkim i o niczym. Minęli ich Kristy, Dawid i Marek idący w zawrotnym tępie i zacięcie dyskutujący o czymś.
-         Mógłby się nam przydać – powiedziała stanowczo dziewczyna, a Dawid, który właściwie był jej cieniem i najlepszym przyjacielem, kiwnął głową.
-         To typowy laluś, który gra tylko po to, aby się pokazać przed dziewczynami – mruknął Marek, który za to zawsze sprzeczał się z Krystyną.
-         Nawet jeśli się popisuje, to i tak gra dobrze – stwierdził cicho Dawid.
-         Naprawdę chcesz, żeby Ci zwinął dziewczynę sprzed nosa – kolejny sarkazm w wykonaniu Marka. Kristy trzepnęła go lekko, po czym zaśmiali się i szybko pobiegli do szkoły.
Wioletta akurat wyszła z mieszkania, obróciła się i dołączyła do przyjaciółek. Była ubrana w czarną sukienkę z białym pasem, do tego torebka i buty na sześciocentymetrowych obcasach.
-         I jak wyglądam? – zapytała uśmiechając się w typowy dla niej, olśniewająco-pewnym siebie stylu.
-         Jak zwykle – mruknęła Sandra zdenerwowana nie tyle wyglądem koleżanki, co usłyszaną przed chwilą rozmową. ‘Jeśli dołączy do chłopaków i Kristy to stanie się taki sam jak oni’ myślała przygnębiona.
-         Co Wam jest? – Wiola uniosła jedną brew. Ćwiczyła ten gest cały miesiąc i wreszcie jej się przydał. Mia w skrócie opowiedziała jej rozmowę, którą dopiero co podsłuchała. Dziewczyna zamyśliła się, po czym teatralnym gestem odgarnęła włosy i rzekła:
-         Nie damy go Kristy, prawda?
-         Nie damy – powtórzyła Sandra.
-         Nie damy – stwierdziła Mia. ‘Bo wcale nie będzie go chciała nam odebrać’.

***
Wbiegli do sali, którą wcześniej widzieli na rozpisce. Wiktor już na nich czekał, zabawiając jakiś dwóch nieznajomych chłopaków. Jednego z nich rozpoznali od razu. ‘Laluś’ miał dzisiaj na sobie lekko pogniecioną, białą koszulę i jeansy.
-               Siema – pierwsza odezwała się Kristy i przybiła Wiktorowi piątkę. Dawid i Marek przywitali się mniej ‘wylewnie’, wciąż bacznie obserwując dwóch nowych.
-         Kamil – przedstawił się w końcu chłopak widywany na boisku. Był wyraźnie skrępowany, ale podał im rękę.
-         Adrian – uśmiechnął się drugi nieznajomy. Miał długie blond włosy, jednak był bardzo niski.
-         Grasz w nogę? – pytanie Marka było najpewniej skierowane do Adriana, bo na Kamila ostentacyjnie nie zwracał uwagi.
-Tak! A co sobie myślisz?! – chłopak udał obrażonego, po czym cała szóstka wybuchnęła śmiechem.

1 komentarz:

  1. Chyba polubie Adriana. I pewnie by mi sie podobał gdyby nie był niski :-/

    OdpowiedzUsuń